wtorek, 25 czerwca 2013

Lawendowy Anioł

Oj długo mnie nie było, długo...Nie to żebym się obijała, ale tak wiele rzeczy się dzieje ostatnio, aż czasu na pisanie zabrakło. Bardzo dużo zmian się szykuję. Mimo wszystko staram się, aby moja nowa maszyna nie zapomniała do czego tak naprawdę służy. Nie wiem jak u Was ale tutaj pogoda totalnie w kratkę, co samopoczuciu rewelacyjnemu nie sprzyja. Przed wczoraj było 35 stopni a dzisiaj 15 - szaleństwo. Co się dzieje z tą przyrodą, gdzie się podziało to przyjemnie ciepłe a nie tropikalne na zmianę z mroźnym - lato... Cóż widać wszystko się zmienia
W mojej głowie przemykają nieśmiało myśli o urlopie, jeszcze chwila cierpliwości... :)
Anioł Lawendowy
Dosłownie bo pachnie lawendą
a to dlatego, że wypełniłam nogi anioła lawendowymi ziarenkami
anioł jest duży ma całe 67cm





No i jeszcze poduszkowce uszyłam









I specjalne zamówienie
dla malutkiego Janka



Dziękuję za wszystkie Wasze odwiedziny
tych stałych bywalców
i tych nowych :)

poniedziałek, 27 maja 2013

Nowa maszyna, nowe możliwości

Przez kilka ostatnich dni nie widziałam świata poza moją nową " zabawką ". Marzenie się spełniło, wielokrotnie pisałam, że muszę się przymierzyć do kupna nowej maszyny do szycia - i co.... i się spełniło, a nawet lepiej ponieważ dostałam ją w prezencie urodzinowym od mężczyzny mego :)
Piękna i nowa...moja wymarzona
Przez kilka dni, chodziłam, oglądałam ją z boku i bałam się dotknąć - ma tyle funkcji, że póki co to oswajam się z nią drobnymi kroczkami i szyję i szyję...
Tak poza tym, że zmieniłam maszynę do szycia to zmian u mnie szykuje się jeszcze więcej... oj dzieje się dzieje, już sama za tym wszystkim nie nadążam, ale najważniejsze, że wszystko usmiech wielki na twarzy mej wywołuje
Koleżanka poprosiła mnie o uszycie torby, a'la eco, ale tak aby była bardziej elegancka, i aby przez ramię można było ją założyć i aby była funkcjonalna wewnątrz... 
Wyszło następująco:

Materiał wierzchni: len
Wewnątrz: bawełniana podszewka ( różowa w białe groszki) i kieszonka zapinana na zamek

I już dzisiaj wiem, że na jednej nie skończę - może są chętni? :)





A maszyna tak oto się prezentuje


Dobrego tygodnia

wtorek, 14 maja 2013

I tak na zmianę...

Zieloność rozbuchała się na dobre, ale jak tak dale j pójdzie to w sierpniu będziemy mieć jesień. Dzisiaj chciałabym pokazać drugą turę chusteczników, o których wspominałam chwilę temu. I więcej rozpisywać się dzisiaj nie będę, zabieram się do kolejnych prac.







 A na deser polecam
sernik miętowy

mówię Wam - roskosz dla podniebienia


I jeszcze mam pytanie
czy Ktoś gdzies z Was spotkał
tutorial na  tzw
saszetkę nerkę

będę wdzięczna za namiary :)

wtorek, 7 maja 2013

Rodzinka

Jakiś czas temu dostałam zamówienie całą króliczą rodzinkę, chwilkę się zbierałam do tego przedsięwzięcia i udało się - mama, tata i dwoje króliczych dzieci - chłopiec i dziewczynka :)








Wolne dni minęły tak szybko, mimo nie sprzyjającej aury pięknie było
daleko od wielkiego świata
daleko od cywilizacji
tylko przyroda...

i dzisiaj nic więcej nie dodam...

prócz tego



czwartek, 25 kwietnia 2013

Z innej beczki

Ostatnio u mnie tylko szycie i szycie, a tym razem nadarzyła się okazja, aby powrócić do decu ;). Miałam za zadanie wykonać kilkanaście chusteczników do zaprzyjaźnionej galerii. Podzielę ten post na dwa razy, aby nie zanudzić Was nadmiarem jednotematycznych zdjęć.
Za oknem pięknie się zrobiło, tak naprawdę myślami jestem już na majówce, a szykuje się fajny wyjazd, więc przebieram już nóżkami. Mam jednak nadzieję, że przed wyjazdem uda mi się skończyć kilka zaległych prac, aby zupełnie swobodnie i beztrosko delektować się odpoczynkiem. To dla mnie zupełnie inny czas niż w ubiegłych latach, wyjątkowo wyruszam w inny piękny zakątek naszego kraju. Zwykle były to Bieszczady... a gdzie tym razem... pewnie opowiem za jakiś czas
W ogóle to chyba jest rok zmian...
Nie wiem jak to wygląda u Was, ale tutaj wiosna wybuchła w pełni. Jak jej nie było to nie było, a teraz trudno nadążyć, wszystko budzi się do życia jednocześnie, pięknie jest. Roślinki które posadziłam w tym roku na balkonie rozrosły się w przeciągu kilku dni. Chciałoby się złapać te wszystkie ulotne chwile... wiosno trwaj!








środa, 17 kwietnia 2013

Słodkie szaleństwo

Przez chwilę myślałam, że zwariowałam i porwałam się z motyką na księżyc. Tym razem postanowiłam zrobić coś dla siebie, od dawna planowałam to przedsięwzięcie, ale zawsze coś się nie składało. Albo nie miałam materiału, albo nie miałam czasu - hmmm albo albo :) No i stało się, wszelkie okoliczności sprzyjały, miałam kilka dni wolnego i wielki zapał do pracy
A efekty mojej tajemniczej pracy następujące:





Cały ma wielkość 140 x 200 cm
Moja maszyna niedostosowana do pikowania 
i szycia takich dużych płaszczyz
ojjjj namordowałam się
ale jaką mam teraz przyjemność z użytkowania
bezcenne :)


wtorek, 2 kwietnia 2013

Kwiecień plecień...

No takiej Wielkanocy to ja nie pamiętam, zamiast wodą się solidnie oblewać pozostały kule śnieżne. Inaczej póki co chyba nie będzie, więc z pokorą trzeba przyjąć wybryki natury. Postanowiłam więc chodować wiosnę w domowych doniczkach...uwielbiam kwiaty. A na balkonowe wybryki również przyjdzie czas...jestem tego pewna. Mam przynajmniej więcej czasu na przemyślenie co, gdzie i jak.



W pracowni, wciąż króliki...różnej maści, taka się ze mnie zrobiła królicza mama. Bardzo przyjemnie się je szyje. Czekam również na nową dostawę pięknych, wiosennych tkanin... z niecierpliwością wypatruję listonosza. Mam co do nich wiele wiosennych planów szyciowych, zawieszki, woreczki itd... itp...
Króliczki mają całe 37 cm
A jeden z nich dostępny tutaj