Rozpoczęłam swoją coroczną batalię z ażurowymi pisankami. Te które dzisiaj pokażę powstały na młe zamówienie. Praca nad tymi pisankami, uczy pokory i cierpliwości jak nic innego. Ja już nawet się nie denerwuję kiedy wydmuszka pęka przy ostatnim szlifie. Mam kilka nowych pomysłów co do aranżacji tych pisanek, zobaczymy czy uda mi się te zamiary zrealizować. Doba wciąż za krótka, a dni mijają tak szybko. Ja wymyślam sobie wciąż nowe zajęcia i pomysły - tak dużo jeszcze chciałabym się nauczyć.
A tak łapiąc codzienność to za oknami od kilku dni plucha, staram się jednak odnajdywać w tym pozytywny aspekt. Deszczyk tak pięknie oczyszcza to co nieprzyjemnego pozostawiła po sobie zima, zaczynają pieknie zielenić sie krzewy - widać przyroda potrzebowała tego oczyszczenia i zastrzyku deszczowej energii. Pozwólmy jej na to. Na pewno nam wynagrodzi. O ile przyjemniej bedzie jak zaświeci słońce a w oczach rozbłyśnie soczysta zieleń.
Jeszcze tylko chwila, jeszcze tylko momencik...
Życzę Wam dobrego dnia
i biegnę nadrabiac zaległości w odwiedzaniu blogów
No i myślę już o nowym candy...